Masz temat? Zadzwoń!!! 506 200 102

„Słychać tylko wycie i szczekanie, a psów nie widać”. Mieszkańcy Roszkowa poprosili o pomoc TOZ

Zdjęcie aktualności „Słychać tylko wycie i szczekanie, a psów nie widać”. Mieszkańcy Roszkowa poprosili o pomoc TOZ fot. inspektorzy TOZ/ Sylwia Wysocka

Mieszkańcy wsi Roszkowo w gminie Skoki zgłosili się do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami oddział Kłecko z informacją o pozostawieniu psów w mieszkaniu, a dokładniej na poddaszu w upalny dzień, przez właściciela, który nadużywa alkoholu. Zaznaczyli, że często nie ma go przez kilka dni. Nikt tych psów nie widział, słychać tylko szczekanie i wycie, głównie w nocy. Psy zdaniem świadków nie były wyprowadzone z domu, często są tam małe szczeniaki, a zwierzęta żyją w odchodach. Policja w dniu interwencji nie podjęła decyzji o wejściu do budynku by psy uwolnić, taka decyzja zapadła jednak dziś.

O szczegółach Sylwia Wysocka.

Wiele godzin trwało podejmowanie decyzji o odebraniu psów. Prokuratura i policja z Wągrowca zwlekały z podjęciem odpowiednich kroków

Wiele godzin w „piekarniku” jaki powstał na poddaszu przykrytym blachodachówką w zamkniętym budynku pozostały psy, bo ani prokurator ani policja nie podjęli decyzji o siłowym wejściu do budynku, by uwolnić zwierzęta. Udało się jednak następnego dnia i psy są bezpieczne w schronisku Cywil w Rybowie. Poprosiliśmy o ustosunkowanie się do sprawy prokurator Renatę Bocheńską-Bejnarowicz, która we wtorek nie podjęła decyzji o wejściu do budynku by przejąć psy, a decyzję pozostawiła policji. W prokuraturze kazano nam przesłać pytania za pośrednictwem poczty elektronicznej, a chwile później poinformowano telefonicznie, że na pytania odpowie nie prokurator, a oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Wągrowcu Dominik Zieliński.

Fetor, wszędzie odchody a nawet kości, puszki, butelki. W tym cztery psy i szczury, trzy na poddaszu pod blachą. Bez wody i karmy. Zdaniem inspektorki TOZ żyły dzięki szczurom.